autor: opal » śr 16 mar 2011, 20:18
Witam.Piotr ja mam już swoje miejsca nad jeziorami.Jedno to wyspa Wielka Żuława na Jezioraku,drugie to Trelkówko za Szczytnem nad Saskiem Wielkim.Mam tam przyjaciół,którzy nie pytają czy mam kasę i zawsze na mój widok serdecznie się uśmiechają.Mam jeszcze piękny,grzybny las za Chorzelami.To też są moje azyle przed tym wyścigiem szczurów.Jednak tam mogę bywać tydzień, najwyżej dwa w roku.A ptaki są tuż obok mnie.Gdy idę do gołębnika po ciężkim dniu,zapominam o wszystkich kłopotach.To jest ta ławeczka w cieniu.To jest ten odpoczynek wojownika.Ptaki to nałóg,to nieuleczalna choroba.Kto raz się zarazi będzie gołębiarzem do śmierci.Pewnie,że ten jest najszczęśliwszy,kto umie połączyć zawód z pasją.Jednak by dobrze wykonywać jakiś zawód,trzeba być fachowcem wysokiej klasy.Papraków i partaczy jest całe mnóstwo.I nie da rady zatrzymać się w połowie drogi.Postęp w hodowli to rzecz stała.A postęp wymusza zostawianie najlepszych ptaków w gołębniku.Byli ludzie,którzy odrzucali oferty kupna za 40 tys euro.I to była cena za 1 ptaka.To są duże pieniądze.Jednak w takich sprawach nie ma wyboru.Albo zostawiasz najlepsze geny w gołębniku,albo masz po hodowli.Wielu dobrych hodowców się skusiło na kasę.To był ich koniec.Więc na czym można zarobić jeżeli nie na dobrych ptakach? Na nadwyżkach,czyli ptakach odrzuconych w selekcji? Marne szanse.Bo takich ptaków na rynku jest dużo i co za tym idzie ceny są niskie.I tak żle i tak niedobrze.Jeżeli jesteś uczciwy i szanujesz kupca to nie zarobisz.Jeżeli jesteś pazernym handlarzem,który sprzedaje podróby i bez skrupułów oszukuje młodych i naiwnych ,to rok dwa się pobujasz.Po tym czasie wszyscy będą znali Twoje kanty i każdy będzie Cię omijał z daleka.Czyli jakby nie patrzył to śliski biznes.Pozdrawiam.