autor: opal » pn 07 mar 2011, 16:17
Witam.Rozsądek i wiedza .To wszystko co jest potrzebne.Kulbacki hoduje ptaki w zgodzie z naturą.I zaleca hodowcom by robili to samo.Chwała mu za to.DeWeerd w swoim życiu,wyhodował wiele dobrych ptaków i nie bał się chowu wsobnego.Chwała mu za to.Jednak ich dalsze działania i wykorzystywanie niewiedzy innych do osiągania określonych korzyści materialnych są dla mnie nie do przyjęcia.To zdecydowanie potępiam.Bo ani jeden ani drugi nie ma wiedzy i wykształcenia ,które pozwoliłoby mu na opracowanie nowych leków czy produktów dla gołębi .Produktów nowych o przełomowym dla hodowli znaczeniu.To dziedzina naukowców,to lata żmudnych badań,to tysiące przebadanych i testowanych ptaków.To doświadczenia na tych ptakach dokładnie opisane i skatalogowane.To wymaga lat żmudnych badań naukowych.Tak pracuje Tomek Stenzel.Chce odpowiedzieć na pytanie czy jesteśmy w stanie poprawić odporność ptaków na choroby.Napisał,że jest już blisko.A gdy mu się uda to będzie przełom w hodowli.Wtedy pojadę do Olsztyna rozwinę przed nim czerwony dywan i wyczyszczę mu buty.Będą go wielbił i chwalił po wszystkich odpustach.Bo to będzie to na co wszyscy czekamy.A Kulbacki wymiesza kilka doskonale wszystkim znanych ziół i nie podając składu tej mieszanki reklamuje to jako cudowny specyfik,którego skład jest tylko jemu znany.I reklamuje herbatki na wątrobę,na układ oddechowy .A to już dawno jest w naszych aptekach.Są takie leki ziołowe opracowane przez naukowców,wiele lat je testowano nim dopuszczono do sprzedaży.I nikt nie robi tajemnicy ze składu.Na każdym opakowaniu jest napisane jakie zioła wchodzą w skład.Bo to jest obowiązek .Inaczej taki lek nie jest dopuszczony do sprzedaży.Czy ja zbieram zioła o północy po rosie,skrapiam krwią czarnego koguta i w tajemnicy przed ludżmi przygotowuję cudowne wywary i napary.Nie.Czy korzystam z leków ziołowych.Tak bardzo często.Skąd je biorę ? Idę do apteki i kupuję.
Teraz kilka słów o kuracjach i profilaktyce.Czy jestem za tym by w przypadku choroby stosować leki naturalne.Tak .Zwłaszcza w początkowym stadium choroby są bardzo skuteczne i nie mają skutków ubocznych.Mnie takie leki wystarczają i nie muszę sięgać po chemię.Bo potrafię te początkowe objawy wychwycić i zduszę chorobę w zarodku.Czy jestem zawsze świadomy z jakimi patogenami moje ptaki się stykają.Nie,nieraz nawet tego nie zauważam.Bo istnieje coś takiego jak układ odpornościowy.I to on a nie hodowca ma zwalczać choroby.Czy w jakiś sposób staram się wspomóc ten układ.Tak robię to zawsze.Jak? Ograniczam ilość patogenów w gołębniku pilnując higieny, prawidłowej wilgotności,dobowej różnicy temperatur .Dbając by obsada ptaków była w normie.Bo zagęszczenie to stres i nadmiar wilgoci z parującego pomiotu.Jakie zadanie mają u mnie mikstury i herbatki.Mają wyeliminować nadmiar patogenów.Bo czosnek zabija wirusy,bakterie ,pierwotniaki,robale.Bo herbatka z kory wierzby to naturalna aspiryna.Kiedy to robię.Wtedy gdy dochodzę do wniosku,że wentylacja nie jest w stanie utrzymać prawidłowej wilgotności wtedy gdy widzę,że ptaki coś złapały.Nie wiem co to jest i nieraz nigdy się nie dowiaduję bo układ odpornościowy wspomożony przez mikstury ,załatwia zarazki i ptaki znowu są zdrowe.Czy nie robię badań kontrolnych ? Robię, obowiązkowo jesień i wiosna.Więc Darku częste kuracje wywarami i naparami są u mnie zbędne bo układ odpornościowy ptaków sam rozprawia się z zarazkami ja mu w tym tylko pomagam.Czy wywary napary i kuracje często stosowane są szkodliwe.Tak identycznie jak profilaktyczne podawanie np.antybiotyków(jest tylko taka różnica,że zarazek nigdy nie uodporni się na czosnek,na antybiotyk i owszem).Bo eliminują patogeny i układ odpornościowy ptaka nie ma szans na wytworzenie przeciwciał.A to jest niezbędne, bo ptak by się uodpornić(odporność czynna) musi się z tymi patogenami zetknąć i wytworzyć przeciwciała a pamięć immunologiczna ma to zapamiętać.Bo przesadzając z kuracjami profilaktycznymi czy to za pomocą natury czy to chemii powodujemy,ze układ ptaka staje się sterylny a ptak musi się stykać z patogenami. Tak jest w stadach ptaków w naturze i tak ma być w naszym w gołębniku.Jak to można inaczej osiągnąć.Szczepiąc ptaki.Tyle tylko,że wtedy ptak jest odporny tylko na patogen podany w szczepionce.Inne patogeny spowodują,że ptak zachoruje.Przy chowie naturalnym ptak się uodporni na wszystko z czym się zetknie.
Czy tak jest wszędzie ? Nie bo kosz to bomba ekologiczna pełna syfu i zarazków bo lot to stres.I gdybym lotował to przed lotem i po nim obowiązkowo dawałbym wywary,napary czy mikstury ziołowe(nigdy chemii).Bo ja nie mam wpływu na higienę w takim koszu.U siebie w gołębniku jest to mój obowiązek.Wiedza i rozsądek tylko to jest potrzebne.Pozdrawiam.