logo portalu

Gołębie
Porady dla hodowców gołębi

szczepienia,korzyści i zagrożenia

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:13

itam.Ad.Rarek.Wykręci te ze słabym układem odpornościowym.Te hodowane , ze szczepieniami,antybiotykami i chemią.Jeżeli takich ptaków nie zaszczepisz chorobę masz jak w banku.Korzystałem z usług weterynarzy od Szeleszczuka,korzystałem też z usług Tomka Stenzla.I wiesz co Rarek,Tomka zawsze chętnie zaproszę do swoich gołębników a wetów od Szeleszczuka nie wpuszczę więcej za bramę.I jeżeli Tomek pisze,że to cirko powoduje ,iż niegrożne do tej pory wirusy herpes i adeno zaczęły powodowac problemy to jednak jestem skłonny jemu uwierzyc a nie innym.Wierzę mu też dlatego iż wiem,że oprócz tego,że jest wetem jest bardzo dobrym hodowcą ozdobnych.Na nim nigdy się nie zawiodłem.Co do adeno to pozwolę sobie zacytowac fragmenty publikacji zamieszczonej na "Dobrym locie".Autor to hodowca gołębi pocztowych Christoph Lubich.

"Choroba młodych stwarza wiele kłopotów doświadczonym lekarzom,którzy nie wiedzą jak z nią walczyc,ponieważ nie znają dokładnie jak wygląda przeciwnik....
"Jedynie ci lekarze co sami mają i hodują gołębie,wiedzą jak podejśc do tego problemu z większym sukcesem jak inni......
"Strach idzie od gołębnika do gołębnika,tysiące gołębi zostało już ta chorobą zaatakowanych,wielu hodowców jest bezradnych,ponieważ znane im lekarstwa przy tej chorobie słabo lub wcale nie pomagają.....
"W pierwszej kolejności należałoby przybliżyc każdemu hodowcy w bardzo prosty sposób co się dzieje w organizmie gołębia,gdy choroba już wybuchnie .Z wypowiedzi lekarzy wet. wynika,że dochodzi do połączenia się różnych wirusów powodujących wirusową infekcję w organizmie,którą nazwano Adenotypem.Jakie by nie były to zarazki,które tę infekcję wywołują-jedno jest pewne powodują silne opuchnięcie błony śluzowej jelita.Aż do tego stopnia,że jest zastopowany przepływ wody do organizmu.Owe pragnienie jest tak straszne,że gołębie piją jak oszalałe,a ich wola wyglądają jak balony.Jednocześnie dochodzi do dużego ubytku na wadze i wysuszenia organizmu,czyli odwodnienia......
"Jedno na 100% jest pewne,wszystkie te gołębie,u których doszło do minimalnego przepływu wody przez opuchnięte jelita,wszystkie przeżyły wybuch tej choroby i powróciły do normalnego zdrowia....
"Mówiąc dokładnie nie owa infekcja doprowadza gołębie do śmierci,lecz brak wody w organizmie-odwodnienie jest bezpośrednią przyczyną padnięc gołębi.
W pierwszej kolejności każdy hodowca powinien zadbac o wyrobienie silnego systemu odpornościowego u młodego gołębia.Zaczynamy już w dniu odsadzenia młodych od rodziców.Młode odsadzamy do gołębnika młodych ........."
Od tego momentu stosujemy totalny powrót do NATURY.Każdy młody organizm musi w pierwszych miesiącach swego życia dojśc do kontaktu z tysiącami antygenów w wyniku czego w organizmie młodego gołębia dochodzi do wytworzenia antyciał z których powstaje system odpornościowy.
Do antygenów należą również wszystkie zarazki,które prowadzą do wybuchu różnych chorób u gołębi.Tak się dzieje przez pierwsze miesiące życia gołębia aż do momentu w którym gruczoł zwany przez uczonych grasicą nie wytworzy w pełni systemu odpornościowego u gołębi.
Dlatego należałoby w tych pierwszych tygodniach i miesiącach umożliwic gołębiom kontakt z wieloma zarazkami występującymi w gołębniku co umożliwi wyrobienie silnego układu odpornościowego,a póżniej odpornych starych gołębi...."
"Mówiąc otwarcie wszyscy ci hodowcy co ochraniają młode przed kontaktami z mikrobami,osiągają skutek odwrotny do zamierzonego.Dlatego podawanie w tym okresie antybiotyków jest również niewskazane,ponieważ szkodzi to wyrobieniu odpowiednio sprawnego systemu odpornościowego...."
"Co dokładnie wywołuje chorobę młodych jest do dziś dokładnie nie stwierdzone jednak z wypowiedzi lekarzy wynika,że obarczają oni:
1-wirusy grupy adeno,reowirus,herpes,cirko
2-bakterie:e.coli,streptokoken,salmonellozy,chlamydia
3-pasożyty:tricho,heksamity,giardien,lamdien
4-zatrucia wywołane mchem
5-za dobra i zła czystośc gołębnika
6-stres wywołany upałem,lotami próbnymi,lotami konkursowymi i szczepieniami
7-nie kontrolowane,bezmyślne podawanie leków
Jednak jest możliwosc zapobiegania tej chorobie przez przemyślane stosowanie ŚRODKÓW NATURALNYCH powodujących budowę dobrego systemu odpornościowego."
To kilka wyrywków z tej publikacji.Na koniec autor podaje swój przepis pozwalający naturalnymi metodami wyleczyc ptaki z choroby młodych.
"W pierwszych dniach choroby,wycofujemy całkowicie karmienie ziarnem,podajemy tylko płatki owsiane wymieszane z sokiem z czosnku lub olejem czosnkowym.Do picia przygotowujemy zupę.Proporcje dla 40 gołębi.1kg marchwi drobno kroimy,2,5 litra wody i 3 małe łyzeczki soli kuchennej.To wszystko gotujemy przez 1,5 godziny.Odcedzamy i otrzymany płyn dzielimy na trzy dni i podajemy do picia.Marchew po odcedzeniu można podac z płatkami do spożycia gołębiom.Podczas gotowania w/w zupy,powstają wolne kwasy ,które mają możliwośc wychwytywania bakterii w jelitach i uniemożliwiają tym bakteriom osadzanie się na błonie śluzowej jelit.A zatem jelita są mniej opuchnięte i występuje możliwośc przepływu wody do organizmu.Wielu właśnie lekarzy stwierdzało,gdy była tylko mała szansa przepływu wody do organizmu gołębie wracały do normalnego stanu zdrowia"
Autor podaje,że leki i szczepienia to jedna z przyczyn zachorowań.Miłośnikom szczepionek ,chemii i antybiotyków,dedykuję ten artykuł.Pozdrawiam.


Góra
Profil

RAREK
Temat postu: Re: Szczepienia.Ko
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:17

itam.Krzychu mam podobne doświadczenia .Jednak nie zgodzę się z tym,ze środowisko w takim gołębniku jest wyjątkowo zabójcze.Te patogeny są wszędzie.Ptak styka się też z nimi poza gołębnikiem.Dziwi mnie natomiast co innego.Jak łatwo hodowcy odrzucili kilka wieków doświadczeń hodowlanych.Jak potężna i ogłupiająca była reklama nowych produktów.,że tylu hodowców dało się przekonac.Stare metody były bardziej czasochłonne.Teraz wystarczy według zaleceń wlac kilka kropel specyfiku do pojnika i robota z głowy.Czyżby to zdecydowało o sukcesie chemii ? Brak czasu spowodowany tym bezsensownym wyścigiem szczurów i zwykłe lenistwo ? Nie dziwię się młodym.Oni nie znali starych metod.Gdy oni zaczynali to zastali już taką sytuację,że każdy zalecał szczepionki,chemię i antybiotyki.Ale starzy wyjadacze ? Co z nimi.Co się stało z ich rozsądkiem ? Ja spróbowałem nowego.Stwierdziłem,że to wielkie gówno i wróciłem do starych wypróbowanych metod.Doskonale sprawdzają się także teraz.Co do żywotności to masz całkowitą rację.Podam przykład ze swojej hodowli.Miałem ładnego pocztowego.Teraz nazywają takie ptaki pocztowy ozdobny lub staropolski.Ptak miał 12 lat i był najmocniejszym gołębiem w gołębniku.To było kawał cholery.Lał inne samce,tłukł jajka,zajmował po kilka cel i nie wpuszczał innych ptaków do gołębnika.Wreszcie przebrał miarkę.Szkoda mi go było zabic bo był u mnie od młodziaka.Zapakowałem bandytę w samochód i przywiozłem do Warszawy.Wypuściłem go z okna na podwórko.Według licznika to 60 km.W linii prostej pewnie ze 40.Wrócił na wieś po kilkudziesięciu minutach.Od razu zadzwonił dziadek pytając czy czasem ptak nie uciekł mi po drodze.Ten ptak nigdy nie był trenowany do lotów.Dostał dożywocie u dziadka i żył jeszcze kilka lat.Więc nie 10 a kilkanaście lat w dobrej kondycji to była norma.A teraz 4-5 lat i łopata.Aby odeprzec zarzuty,że to były koki lub mieszańce zbliżone do gołębia skalnego to wyjaśniam,że głównie hodowałem srebrniaki,perłowe, bociany,oraz sroki angielskie.Ponadto mewki(newki papużki),szeki(winer końcaty albo motylek),kariery a nawet kilka par perukarzy.Obowiązkowo kilka wyszwanców dla koloru.Większośc ptaków pochodziła od gołębi nabywanych od profesjonalnych hodowców,którzy regularnie wystawiali i mieli bardzo dobre wyniki.Wszystkie te ptaki były w wolnym oblocie.Nigdy nie miałem problemu z chorobami i odchowem młodych.Jedyny problem to wprowadzanie nowych ptaków z woliery do swoich gołębników.Początkowo był z tym problem ale i tu dawałem sobie radę. Pozdrawiam.


Góra
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:20

Witam.Rarek zarzuca nam zacofanie i brak kultury hodowlanej.Jednak mimo 60-ki na karku staram się cały czas pogłębiac swoją wiedzę.To co przekazali mi starzy hodowcy to były rady oparte na obserwacji i wielopokoleniowych doświadczeniach.Teraz dopiero po wielu latach dzięki publikacjom Tomka Stenzla udało mi się połączyc teorię z praktyką i uzmysłowic sobie, że mój dziadek podając zsiadłe mleko czy siarę od krowy postępował nowocześnie.Dziadek nie wiedział,że to co robił to probiotyka.Dziadek nie wiedził nic o leczniczym działaniu drożdży piekarniczych.Jednak podając chleb ,serwował te drożdże ptakom.Ja dzięki Tomkowi już to wszystko wiem. A Stenzel to specjalista wysokiej klasy.Nie tylko wet ale także hodowca i naukowiec prowadzący badania w Klinice Chorób Ptaków w Olsztynie.I to naukowiec młody z otwartym umysłem.Potrafiący przełamywac stereotypy.Jemu zawdzięczam tyle samo co moim starym mistrzom .Może nawet więcej bo teraz już wiem i nie muszę pytac nikogo,dlaczego tak postępujesz .I to Tomek uzmysłowił mi ,że hodowca nie powinien zajmowac się leczeniem.Hodowca ma zapobiegac i pracowac nad silnym układem odpornościowym, bo to jedyna obrona przed chorobą..Nie odrzucam też wszystkiego jak leci.Wiele produktów jak chocby Protexin opracował Szeleszczuk.Kupuję ten produkt i uważam za najlepszy na rynku.Jednak nawet do publikacji uznanych weterynarzy podchodzę ostrożnie.Podam przykład.Lek wet Aurelia Romanik w jednym z artykułów napisała:"Podstawowym żródłem witamin są pasze.Jednak zapotrzebowanie na witaminy trudno w pełni pokryc paszami.Prawidłowe żywienie musi uwzględniac stosowanie syntetycznych preparatów witaminowych"
A mnie jako hodowcy (zacofanemu, o słabej kulturze hodowli )zapala się czerwone światełko.I zadaję sobie pytanie.A jak sobie z tym radzą ptaki dzikie ? Kto im podaje syntetyczne preparaty witaminowe ? Matka natura czy święty Franciszek z Asyżu,który nazywał ptaki bracmi mniejszymi ? I wpisuję w wyszukiwarkę "uboczne skutki podawania syntetycznych preparatów witaminowych".A potem czytam sobie artykuł z "Dobrego lotu" zatytułowany"Przedawkowane złudzenia".Bo sztuczny syntetyk łatwo przedawkowac a witamin w warzywach nie przedawkujesz nigdy.I natura jest w pełni przyswajalna przez organizm a sztuczne gówno ptak prawie w całości wydali z kałem.I mam pytanie.Kto jest bardziej zacofany ? Ten co przyjmuje wszystko co podparte stopniem czy tytułem naukowym jako pewnik i dogmat nie do podważenia ? Czy ten co nie ufa nikomu bo sparzył się w życiu tyle razy,że woli dmuchac na zimne ? I rozwiązuje problem starając się poznac wszystkie argumenty za i przeciw.A podobno odrzucanie autorytetów to domena młodości a nie starych steranych życiem ludzi .Świat stoi na głowie.Stary się buntuje a młody łyka wszystko co napiszą na ulotce reklamowej,czy w sponsorowanym przez producenta artykule pseudo naukowym.
"Młodości! Ty nad poziomy
wylatuj,a okiem słońca
ludzkości całe ogromy
przeniknij z końca do końca"
A oni mi piszą,że męczą ich dłuższe posty i nie potrafią ich zrozumiec bo są za długie.Litości.Jakie Wy szkoły kończyliście ?
Pozdrawiam.


Góra
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:24

Witam."Hoduję tyle gołębi na ile mnie stac".I tu jest pies pogrzebany.Bo miłośnik i pasjonat gołębi hoduje tylko tyle ptaków iloma jest w stanie prawidłowo się zaopiekowac.Można rozbudowywac bez końca gołębniki i woliery ,by zmieścic coraz więcej ptaków.Jednak doby nie dasz rady wydłużyc.I zaczyna brakowac czasu na prawidłowy monitoring i opiekę nad stadem.A mało kogo stac by zatrudnił na stałe dobrego opiekuna ptaków..Nie masz czasu na zapobieganie.Nie masz czasu by przygotowac naturalne warzywa to lejesz syntetyk.Nie masz czasu by bawic się w naturę to lejesz chemię. Nie umiesz rozpoznac początkowych symptomów choroby to potem musisz podac antybiotyk.A gdy podasz miksturę odpowiednio wcześnie to antybiotyk będzie zbędny.Nie wiesz jak dbac o wysoką sprawnośc układu odpornościowego to musisz szczepic.Nie chce Ci się pouczyc genetyki to hodujesz całe stada zbędnych braków w nadziei,że coś fajnego jednak wyjdzie.Bo przy dużej ilości ptaków danych do rozpłodu, zawsze trafi się jakiś dobry młody.Działasz na zasadzie trafię nie trafię.A najbardziej szkodliwy jest pośpiech i brak cierpliwości.Nowoczesny hodowca chce miec wyniki(puchary) już po kilku sezonach.Dawni hodowcy nad poprawieniem konkretnego elementu pokroju pracowali całe lata.Wiedzieli co chcą poprawic i nad tym pracowali tak długo ,aż osiągnęli cel.Bo nie sztuka wyhodowac jednego dobrego młódka.Cała sztuka polega na tym by wyhodowac całą linię gołębi przekazujących pożądane cechy na potomstwo.Tak też wykorzystując kojarzenia twórcze tworzono nowe rasy.To nie sezon czy dwa.To kilkanaście lat kojarzeń. Pośpiech w hodowli jest przyczyną degeneracji całych ras.Bo do rozpłodu daje się słabe i cherlawe gołębie.A ich żywotnośc podtrzymuje się chemią i syntetykami.Wyścig szczurów trwa i to nie jest już hobby i pasja.To zaciekła rywalizacja o wyniki , puchary i konkretne pieniądze.A gdzie w grę wchodzi presja wyniku i czas ,to zdrowie,żywotnośc czy kondycja ptaka przestają byc ważne.Krzysiek pisał o ptakach,które mają dożywocie.W dawnym gołębiarstwie to była norma.Teraz "etyczny" hodowca bez wahania urywa takiemu łeb bo zajmuje mu przestrzeń w gołębniku.I to jest ta nowoczesnośc.Pozdrawiam.


Ostatnio edytowany przez opal, Śro Wrz 01, 2010 11:26 am, edytowano w sumie 1 raz

Góra
Profil
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:28

Witam.Ad. Wściekły jak mogę nauczyc kuzyna jeżeli do większości hodowców na tym portalu też nie mogę trafic.On ma blisko do Płońska a tam na targu wszelkich wynalazków w bród.Reklama chemii dotarła nawet na wieś.Piszesz,że dawniej gołębiarze mieli też chore gołębie.Masz rację tak było.Dobrych,było kilkanaście procent gołębiarzy,średnich i słabych hodowców o wiele więcej.Po prostu nie miałeś szczęścia i nie trafiłeś na tych dobrych.Ja to szczęście miałem.Byłem od dzieciaka wśród gołębiarzy z wieloletnim stażem.Pradziadek,dziadek,ojciec,brat mamy a po sąsiedzku mieszkało dwóch stryjecznych dziadków.Wszyscy byli mocnymi gołębiarzami.Każdy miał dobre stado.Historia kilku ras przez nich hodowanych sięgała wielu pokoleń wstecz.Czarne wyszfance,murzyny,srebrniaki czy pocztowe przechodziły z ojca na syna.To były prawdziwe linie hodowlane mimo,że żaden z tych hodowców nigdy nie przeczytał książki o genetyce.To takie ptaki opisywały wzorce.I najpierw była rasa a potem dopiero wzorzec.U dziadka na wsi nikt nie lotował pocztowych ,nikt ich nie trenował. Gdy sąsiadowi umarł ojciec to syn postanowił zlikwidowac jego pocztowe.Szkoda mu ich było zabic,więc złapał wszystkie i jadąc z malinami na wybrzeże zabrał ptaki.Wypuścił je w Kołobrzegu.Wróciły wszystkie,całe stado.Bez treningu,bez metody na wdowca, bez dopalaczy i bez De Weerda.Od małego z wypiekami na twarzy słuchałem takich historii.A mama często mi opowiadała,że gdy miałem dwa lata to wlazłem na strych do gołębnika i tam mnie znależli gdy smacznie sobie spałem na podłodze.Dostałem rower "wyścigówkę" wymieniłem ją na gołębie,zbierałem znaczki to klasery przehandlowałem za ptaki.Babka i mama mnie ochrzaniały.Dziadek i ojciec natychmiast biegli do gołębnika by zobaczyc nowe ptaki.Nawet żona miała swoje ptaki.Na początku perukarze a potem turkoty bucharskie.Nie znała się na gołębiach ale to były jej ptaki i ja nie miałem nic do gadania.Czy teraz się dziwisz,że kocham ptaki ,które mnie rano budziły gruchaniem? Co do chleba to Tomek gdzieś o tym pisał.Teraz nie mam czasu bo zaraz jadę na montaż ale jak odeśpię to poszukam.Pozdrawiam.


Góra
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:30

Witam.Ad.Wściekły.Gdy zapisywałem się do Związku to nie rozróżniałem pojęc,hodowca czy gołębiarz.Dla mnie nie było różnicy.Hodowałem ptaki to byłem hodowcą a ponieważ były to gołębie to niektórzy nazywali mnie gołębiarzem.Teraz widzę tę różnicę bardzo wyrażnie.Widzę zaciekłą rywalizację,brak koleżeństwa,oszustwa na wystawach,widzę wieczny pośpiech i parcie na wyniki i puchary.Nawet Ty kilka razy napisałeś ,że nie mogę tak postąpic jak radzisz bo będę miał sezon w plecy.No i co z tego.Gdzie Ci się śpieszy ? Nawet gdy stracisz dwa czy trzy sezony to świat się nie zawali.A ptaki będą silne i zdrowe i odwdzięczą się takim potomstwem. Teraz się hoduje inaczej.Szybko i bez głowy.Teraz się produkuje masy zbędnych ptaków bo regulaminy lotów to wymuszają.Bo tak robią inni.Bo inaczej nie mam szans na wynik.A ja mam w nosie wyniki.Osiągnięte kosztem zdrowia i nadmierną eksploatacją.Ja w pełni popieram hodowców,którzy są za specjalizacją w lotach.Ptaki na dystanse krótkie,średnie czy maratony.I ta specjalizacja powinna dotyczyc w pierwszym rzędzie hodowców.Bo nie da rady byc dobrym we wszystkim.Bo co jest do wszystkiego to jest do niczego.Tak powstają też zdegenerowane rasy gołębi ozdobnych.Seter pisał,że dawniej gołębiarze hodowali tylko poluchy ,żerujące w polu.A ja napiszę,że przerażenie mnie ogarnia gdy widzę na wystawie sto srebrniaków ocenionych na 89-91 pkt.Srebrniaków,które są naszą rodzimą rasą.Srebrniaków,których stada widziałem na setkach dachów.Większośc z tych wystawionych srebrniaków mój dziadek by uznał za braki.Za totalny niewypał.To hodowcy pokroju Setera hodują takie braki.Nowoczesny Seter za błąd uważa chów wsobny.Bo poczytał o faraonach bo jego tata nic nie osiągnął krzyżując dwa spokrewnione króliki.A ja nigdy nie bałem się chowu wsobnego.Bo tak chowali gołębie od wieków w mojej rodzinie i tego mnie nauczyli.Nauczyli mnie jak hodowac zdrowe i silne gołębie .Bo tylko tak można stworzyc dobre linie,szczepy czy rody.Bo tylko ciągłośc zdrowia w danym stadzie pozwala na kontynuację linii czy rodu.Z chorymi i słabymi nie osiągniesz nic.Ostra selekcja piszecie.Inaczej się nie da.Zgadza się.Ale ostra selekcja powinna byc na początku.Jeżeli przez kilka lat nic nie osiągnąłeś i w dalszym ciągu produkujesz tyle braków,że musisz prowadzic ostrą selekcję to jesteś frajer a nie hodowca.Bo nie stworzyłeś linii ,tylko w dalszym ciągu jesteś w punkcie wyjścia.Bo dobra hodowla to wyrównane stado o dużej koncentracji dobrych genów.Tu braki to kilka procent.I te kilka procent lądowało kiedyś w garnku.Bo stare ptaki dobre geny przekazują na potomstwo i tak jest od wielu lat.To jest dopiero linia czy ród.I tak kiedyś hodowali.Tak poprawiano pokrój i tworzono nowe rasy.Teraz pytam czołowych hodowców czy ich ptaki są czyste genetycznie jeżeli chodzi o kolor.Oni patrzą na mnie jak na idiotę i nie wiedzą o co pytam.Pozdrawiam takich hodowców a ja proszę by nazywano mnie gołębiarzem bo nie chcę byc kojarzony z takimi hodowcami.
Pozdrawiam.


Góra
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:32

W związku z powstałą sytuacją, niekulturalnego zachowania na forum, zostały podjęte następujące decyzje:

- SETER - czasowo zbanowany
- wscekly4405 - ostrzeżenie

Administrator podejmuje decyzje samoistnie i niezawiśle. Proszę nie zakładać wątków z wyjaśnieniami, pytaniami itp. bo pozostaną bez odpowiedzi i będą usuwane.

Proszę zachować wzajemne poszanowanie i życzliwość.

Pozdrawiam
Moderator
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Re: szczepienia,korzyści i zagrożenia

Postautor: opal » ndz 20 lut 2011, 11:34

Witam.A tak kończyły się wszystkie ciekawsze dyskusje na "Gołębniku".I dlatego jestem teraz na forum "Moje ptaki.pl".Pozdrawiam.
opal
 
Posty: 738
Rejestracja: ndz 30 sty 2011, 10:19

Poprzednia

Wróć do profilaktyka

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości