Witam.Ponieważ chów wolierowy opiera się w całości o wiedzę hodowcy a ptaki pozbawione wolnego oblotu nie mogą uzupełnić niedoborów to często zdrowie i ilość odchowanych młodych pozostawia wiele do życzenia.Niedobory minerałów i witamin w wolierze oraz nieprawidłowa selekcja na zdrowie,to podstawowa przyczyna chorób i degeneracji stada.Wiele ptaków na wystawach dostaje BO za krzywy mostek.To czerwona kartka,którą powinien dostać hodowca a nie ptak ,bo ptak tu nic nie zawinił.To hodowca plecie bzdury o genetyce zamiast zapewnić stadu odpowiednie dawki fosforu,wapnia,magnezu oraz witaminy D3.Żle zmineralizowany kościec bardzo łatwo wychwycić.A różnego rodzaju odkształcenia (krzywy mostek,dziób,iksowate nogi)są łatwe do naprawienia.Podanie premiksów mineralnych oraz witaminy D3 w postaci kapsułek tranu rozwiązuje problem.Gdy młody zdechnie zawsze sprawdzamy czy miał dobrze zmineralizowany kościec.Metoda jest brutalna ale skuteczna.Łamiemy zdechlakowi nogę.Gdy pęka z trzaskiem jest dobrze zmineralizowany kościec.Gdy jest plastyczna i trudno ją złamać mamy niedobory.Drugi feler to rozkroczność piskląt.Naukowcy nie są do końca zgodni czym jest to spowodowane.Wymienia się trzy przyczyny.Pierwsza to wada genetyczna,drugą uszkodzenie mechaniczne stawu biodrowego,trzecia to niedobory.Ja jestem skłonny zwalić winę na niedobory.Jednak takiego młodego eliminujmy z dalszej hodowli.
Wiele młodych zaczyna chorować jeszcze w gnieżdzie.Dotyczy to zwłaszcza tych gołębników ,w których hodowca przystępuje do lęgów z ptakami nie do końca zdrowymi.
Jest kilka grup patogenów powodujących choroby.Pierwsza z nich to wiciowce.Rzęsistek i kokcydia.Klasyczny żółty guzek występuje u młodych rzadko.Częściej spotykana jest jego mokra postać.Mówimy wtedy o syndromie mokrego gniazda.Wyściółka jest wtedy zawsze mokra a w gołębniku unosi się charakterystyczny kwaśny zapach.Leczenie opisane jest w każdej książce o gołębiach.Jednak zawsze wskazana jest konsultacja z dobrym wetem.
Choroby układu oddechowego to zawsze na początku kichanie i przybrudzenie woskówek młodych ptaków.Gdy hodowca zlekceważy pierwsze objawy to w dziobie pokazuje się szaro-biały spieniony śluz.I gdy zauważymy problem od razu to wystarczy mikstura czosnek+miód+cytryna oraz jakiś immunostymulator.Jednak przy powikłaniach niezbędne są badania i kuracja antybiotykami.Jeżeli choroby te są częste to oznacza jedno, mamy zły gołębnik.Czyli nieodpowiednia jest dobowa różnica temperatur,żle działa także wentylacja.Pamiętajmy jednak ,że szary śluz występuje także przy rzęsistku.A ponieważ młode w gnieżdzie mają jeszcze wysoki poziom antyciał rodziców to choroby układu oddechowego najczęściej atakują młode po opuszczeniu gniazda.
Choroby układu pokarmowego,gdzie zarażenie następuje przez jelita to adeno,salmonella,e.coli czy kokcydia.Tu niezbędna jest pomoc weta a kapitalne znaczenie ma prawidłowa profilaktyka układu pokarmowego ,czyli podawanie zakwaszaczy,probiotyków,drożdży czy wyciągu z oregano.Czosnek jest skuteczny na bakterie,wirusy i pierwotniaki.Więc podawanie czosnku to też profilaktyka.Tak jak profilaktyką jest częste sprzątanie gołębnika.Ja raz na dwa tygodnie pryskam gołębniki i woliery Polleną Jod.A podawanie raz na tydzień preparatów jodowo-ziołowych zabezpiecza ptaki przed grzybem.W profesjonalnej hodowli niezbędny jest gołębnik dla odchowanych młodych.Pozwala to na uniknięcie zbytniego zagęszczenia i pozwala na podawanie młodym innej karmy niż w gołębniku lęgowym.Młode kariery to niezaradne pierdoły.Dlatego zawsze przez kilka dni po opuszczeniu gniazda je dokarmiałem ręcznie.Były tak oswojone,że ustawiały się do mnie w kolejce.Gdy widziałem,że ptak jest już na tyle kumaty,że wie co to jest pojnik i karmik to wędrował do gołębnika młodych.Gdy młody ptak stoi z boku,gdy łzawią mu przymrużone oczy to jest to oznaką,że nie umie znależć wody i jest odwodniony.Wtedy strzykawka i woda z multiwitaminą jest niezbędna.Pod wolierami niezbędna jest wanienka z wodą do kąpieli.Pozdrawiam.

