Witam.Ad.Opal roześmiałem się

do łez czytając twój wcześniejszy post, gdy opisywałeś wielkie zaciekawienie z twojej strony działem genetyki.Sam dopiero od 18lat stosuje chów wsobny, bo moje wcześniejsze metody można porównać do gry chybił trafił a z jakim uporem próbowałem po czerwonym samcu i żółtej samicy dochować się samca żółtego to tylko mogę głęboko westchnąć. Dokładnie tak samo byłem zaciekawiony, aby poznać genetyczne podstawy doskonalenia ras gołębi a czytając i widząc te tabelki, które określały homozygoty, heterozygota czy schemat chromosomów to przypominało mi się dzieciństwo, gdy za karę musiałem wkuwać tabliczkę mnożenia.W latach 90siątych zakupiłem kolejną książkę a tam chyba z 20 stronic o podstawie hodowli i tak sobie dumałem i głośno mówiąc chyba z uporem maniaka chcą z ludzi zrobić wielkich znawców.Muszę teraz powiedzieć z pełną świadomością, że przeczytanie kilka razy tych wcześniejszych niezrozumiałych i niezbyt ciekawych artykułów doprowadziło do zrozumienia a jaki ma to wpływ w doskonaleniu pokroju gołębi wie tylko ten, kto doświadczył tego na własnym stadzie.Wielu hodowców unika kojarzenia krewniaczego, bo jest to spowodowane znikomą znajomością genetyki a i utrwalone w nich przekonanie, że taki chów przyniesie więcej negatywnych skutków a niżeli kojarzenie wolne.Głęboko zakorzenione jest, iż młode lęgną się z wadami układu szkieletowego, bezpłodności z mniejszą odpornością na choroby czy śmierć płodów i itd. Nie będę się rozpisywał.Przyczyną tego jest po prostu mała wiedza i brak odpowiedniego materiału do kojarzenia krewniaczego.Duża część hodowców nawet nie wie, że po przez przypadek takie metody prowadzi we własnej hodowli a że przynoszą więcej złego no cóż.W książce S.Péterfi słynny hodowca gołębi John pisze, że potomstwo jednej pary turkotów bucharskich było rozmnażane w chowie krewniaczym aż przez 15-lat a mimo to nie występowały żadne ślady zwyrodnień a nie stosował dopływu obcej krwi.Mi osobiście udało się kojarzyć jedną parę w ścisłym pokrewieństwie przez 6 lat bez dopływu świeżej krwi, ale do tego trzeba wiedzy i staranności, aby nie obudzić się z ręką w nocniku.Bardzo mnie ciekawi kolego skąd w tobie tyle motywacji takiego angażowania się w polemikę i odpowiedzi nieraz na proste pytania młodym hodowcą?Pozdrawiam

(gołębnik.pl)