Zdjęcie: Para vorburskich garłaczy tarczowych, Stanisław Goszkiewicz
Starsi i bardziej doświadczeni hodowcy twierdzą, że czasami trafiały się w ich gołębnikach samiczki, które celowały w procesie zdradzania "własnych samców"; wystarczyło, żeby "współmałżonek" odleciał na parę minut, a już taka "niewierna" gołębica dawała się pokryć któremuś z luźnych samców. Sprawy te mają nie tylko aspekt anegdotyczny, ale stawiają pod znakiem zapytania sprawę prowadzenia pracy hodowlanej przy stosowaniu krycia naturalnego. Można stwierdzić, że nigdy właściwie nie jesteśmy pewni, od jakiego samca dane pisklęta pochodzą. Dlatego też dla pewności należy zawsze kojarzyć poszczególne pary w klatkach lub zamkniętych pomieszczeniach i dobrze pilnować terminów znoszenia jaj. Należy dodać, że przy trzymaniu kilku ras w jednym gołębniku "niewierne" samice wybierają zwykle przedstawicieli własnej rasy, co bardzo utrudnia dostrzeżenie następstw takiej "zdrady" na potomstwie.
Literatura:
Keller J., Gołębie, PWRiL, Warszawa 1968

